Przejdź do głównej zawartości

Posty

Czytelnie

Mniej więcej trzy razy w tygodniu pracuję w czytelni (w domu zbyt wiele rzeczy jest do zrobienia i niekiedy brakuje mi silnej woli by nie umyć podłogi / nie wstawić prania / nie pozmywać naczyń). Ponieważ pojawiam się tu regularnie, z łatwością rozpoznaję innych bywalców, którzy również systematycznie zjawiają się w czytelni. Przychodzi na przykład pan, który zupełnie nie przejmuje się atmosferą ciszy i sennego spokoju. Lubi sobie pogadać z panią bibliotekarką, choć ona nigdy nie ma na to ochoty. Pan zagaduje usilnie - a to o politykę, a to książki, które przeczytał, a to o młodość w wojsku. A śliczna i cicha pani bibliotekarka odpowiada tylko "mhm" z uprzejmym wyrazem twarzy.
Dziś coś ją chyba smuci, bo odmrukuje to samo, ale wyraz twarzy ma zupełnie inny.
Do czytelni często też przychodzą osoby, które chcą skorzystać wyłącznie z Internetu. Siadają przy komputerach i przeglądają na nich zdjęcia znajomych lub rodziny z Londynu. Polaków za granicą.
Przychodzi para młodych ludzi,…
Najnowsze posty

Drogi Pamiętniczku ;)

I cóż. Gala za nami. Finał za nami. Panele, dyskusje za nami. Spotkanie też. I nawet ciasto.
A na finale tak:
W pierwszym rzędzie loża VIP ;) Między innymi JM Rektor UJ oraz Richard Panek. W drugim rzędzie redaktorzy Mądrych Książek, czyli my.




Największą radością finału była dla mnie wygrana mojego faworyta czyli "Krótkiej historii rozumu", a także wygrane polskich autorów (wygranych było kilka, bo kilka kategorii). Największym odkryciem zaś okazał się dla mnie "Mózg autystyczny", do którego siadam natychmiast po powrocie do domu. Może nawet żałuję, że nie poprosiłam Richarda Paneka (współautor tej książki) o to, żeby mi na niej nabazgrolił jakąś dedykację, ale z drugiej strony - po co komu dedykacja gdy zamiast niej może sobie z autorem po prostu porozmawiać ? :)
Jak przystało na wydarzenia tego typu, podczas panelu dyskusyjnego trochę sobie ponarzekaliśmy na stan czytelnictwa w Polsce, na obecną sytuację polskich autorów itede itepe. W sumie zawsze te nasze narzekan…

Śnieg, ciasto i Mądra Książka

Jestem już w Krakowie. Podekscytowana matka Polka, która po raz pierwszy od kilku miesięcy wyjechała na więcej niż jeden dzień bez dziecka. Pociąg opóźniony 65 minut? Są na to sposoby:

Pani w sypialnym chrapie jak hibernujący niedźwiedź? Nie szkodzi! Całą noc pali się światło? Nic to! Zawsze lubiłam ten widok:

Dopóki - dzisiejszego ranka nie okazało się, że im bliżej Krakowa, tym bardziej zaczął on przypominać coś takiego:



A w samym Krakowie było już tak:


I teraz zagadka. Czego szuka w pierwszej kolejności osoba, która przyjechała do Krakowa (poza swoim hotelem)? Pewnie jakichś atrakcji turystycznych? A może znajomych? Lub fajnych miejsc kulturalnych... Nie. Szukam właśnie najbliższego sklepu, w którym kupię mąkę, jajka, mleko, olej i inne takie. Produkty te zakupię celem wytworzenia z nich u znajomego znajomego (którego nigdy na oczy nie wiedziałam) ciasta. Bo ten znajomy ma piekarnik. Mogłoby się wydawać - jedyny w Krakowie ;). Ale spokojnie, to pieczenie ciasta dopiero późnym wieczorem…

Nowe

Te Święta są prawdziwe, bo odrodzenie jest prawdziwe. Drzemie w każdym z nas z osobna i we wszystkich razem. Przyroda się odradza i my również. Po traumatycznych wydarzeniach, po zmianach, po bólu, przykrości, po sytuacjach, z których - jak nam się zdawało - nie było wyjścia.
Życzę Wam siły do odradzania się i podnoszenia na nowo - wtedy, gdy tego potrzebujecie. A tak poza tym - tego co najważniejsze, czyli Miłości. 

Ten temat był dla mnie szczególnie istotny gdy pisałam "Dwadzieścia siedem snów". Odrodzenie jest w tej książce tak ważne, że nawet wieś, w której żyją bohaterowie nazywa się To Nowe. Dziś przypominam sobie tamte chwile gdy pisałam książkę i widzę, jak wiele się zmieniło. A jednak temat odrodzenia nadal jest bardzo aktualny :).

Plany

A niech będzie. W końcu jest wiosna, a na wiosnę zawsze mam potrzebę zmian, przemeblowań, przeprowadzek, więc odświeżam również bloga.
Plany na dziś mam takie ciche, refleksyjne nawet. Książka, deszcz za oknem. Zobaczymy co z tego wyjdzie, bo gonitwa zawsze zaczyna się niepozornie.

Wiosenne życie drzew

Wszyscy narzekamy na pogodę i na to, że ta wiosna taka mało wiosenna*. A drzewa nie tracą czasu na gadanie tylko robią swoje i zazieleniają się coraz bardziej z każdym dniem, z każdą godziną, z każdą minutą...

______________________________________________________ * Edit: Napisawszy tego posta zdałam sobie sprawę, że może w niektórych miejscach tego globu (jak na przykład, poza moim miastem) są lokalizacje, w których ludzie nie narzekali w miniony weekend na wiosnę, bo mieli piękną pogodę. U nas pogoda nie była piękna. I narzekaliśmy.

Więcej niż tysiąc słów

Kiedyś to byłam taka nieugięta z tym pisaniem. Wszędzie trąbili, że teraz kultura obrazkowa i wszyscy odchodzą od czytania. Że większy kawałek tekstu to już do nikogo nie trafi. A ja twardo - sam tekst i tekst. Pisarz - myślałam - pisze, a nie jakieś rysunki i zdjęcia wkleja.
Ale z tym pisaniem i kulturą obrazkową jest trochę tak jak z wychowaniem dziecka. Najpierw jakieś niestworzone plany snujesz. A to żywieniowe, a to wychowawcze. A potem życie i tak wszystko weryfikuje i musisz odpuścić (chcesz odpuścić).
I tak samo miałam z tym całym rysowaniem. Kiedyś, dawno temu - posty z litym tekstem, potem zdjęcia, obrazki :). Na Facebooku to nawet nie mówię, bo tam jest inna specyfika niż na blogu.
Obrazki się sprawdzają. Ale może to nie jest dla nas wcale nic nowego. Przecież już w szkole na biologii mówiono mi, że dobry rysunek wyrazi więcej niż tysiąc słów (niczym Rafaello ;).
I takie obrazki ostatnio powstały:






 Dodaję je do Galerii Bazgrołów.