Przejdź do głównej zawartości

Kansas

Jak to powiedziała niejaka Dorotka Gale, "Toto, mam wrażenie, że nie jesteśmy już w Kansas".
Bo albo to ja i Toto się zmieniliśmy, albo Kansas. Nie od dziś wiadomo w końcu, że wszystko płynie i nikt nie wchodzi dwa razy do tego samego Kansas.

Dzisiaj w starym Kansas poczytaliśmy sobie trochę "Inframundo" i pogadaliśmy o tym, jak to Toto i Dorotka wciąż mają wrażenie, że odkrywają wszystko jako pierwsi.


Komentarze

  1. FAN15 grudnia 2012 21:14

    Powiem więcej.
    Nigdy też nie uświadczy się notatki typu:
    ''I sprzeciwił się przeciwnościom losu pomimo, że los zawziął się na niego i zaczął biegać przy muzyce Rambo w zacinający deszcz, lecz... decyzja okazała się życiowym błędem. Biegnąc po schodach potknął się i złamał kostkę zamykając tym samym sobie szansę na karierę sportowca kiedykolwiek. I nie wybił się nigdy z powszechności tłumu i nikt nigdy o nim nie napisał, nawet ja, ponieważ nikt nigdy o nim nie słyszał, ponieważ... był nikim''.
    Nikomu nie opowiedział swojej historii, bo nikogo ona nie interesowała.
    I kto mi powie jakich historii jest więcej? Z pozytywnym zakończeniem, czy wręcz odwrotnie? Jaki z tego morał można wyciągnąć? ...


    To by się wszystko zgadzało.
    Co więcej... ktoś tu się marnuje literacko... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ups... nie wiem jakim cudem odpowiedziało mi się w "Kansas" zamiast w "Szmaciane lalki + majtkowy błękit."

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)