Przejdź do głównej zawartości

Trwaj, trwaj!

Dobrze jest prowadzić dziennik. Poniżej - notatki sprzed dwóch i pół roku - z czasu, gdy powstawało "Bliżej-Dalej", a dokładniej - z przerwy w powstawaniu.

"Są takie momenty w życiu, które nie muszą być niewiadomo jak dostojne, żeby były dobre. Tak dobre, że aż doskonałe. Tak dobre, że aż w duchu mówi się „trwaj, trwaj!”. I nieważne wtedy są wszystkie problemy, sprawy niezałatwione, które siedzą z tyłu głowy, bo ta jedna, krótka chwila jest po prostu znakomita.

I właśnie ta chwila taka jest, bo muzyczka gra, zapadła noc, Beata poszła spać i zostałam tylko ja i wentylator – jesteśmy strażnikami snów wszystkich tych, którzy zasnęli za ścianami.
Najbardziej właśnie lubię takie momenty, gdy dookoła panuje ciemność i noc, jest już zupełnie spokojnie i cicho, wszyscy śpią, a ja mogę wtedy zatopić się w takich czynnościach, na jakie mam ochotę.

Choć mam tu bardzo dobre warunki do pisania, na razie nie piszę wcale swojej nowej książki, bo za dużo dzieje się w moim życiu, żebym mogła jakoś odnaleźć dystans. Trochę mi tego szkoda, ale nie bardzo, bo książkę przez wakacje udało mi się zacząć i doprowadzić do takiego punktu, który pozwoli mi w każdej chwili do niej wrócić.
Może po powrocie do Polski, a może jak całe zamieszanie z przeprowadzką tutaj nieco ucichnie. Niech Rita trochę dojrzeje emocjonalnie."


Balet mew - autorstwa M.

Komentarze

  1. prowadzenie dziennika jest bardzo niebezpieczne - nie można zmienić przeszłości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ale można się nad nią zastanowić:

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)