Przejdź do głównej zawartości

Nic dwa razy?

Za mną baaaardzo owocny i ciekawy "przedłużony weekend". Przedłużony, bo wliczam do niego czwartek i piątek, choć ani jeden, ani drugi z tych dni nie został spędzony na leżeniu brzuchem do góry. Bynajmniej!

Nareszcie miałam niepowtarzalną (bo: "nic dwa razy się nie zdarza...") okazję pojechania do Katowic i w okolice - i to z różnymi misjami. Przede wszystkim pragnę bardzo podziękować wspaniałym uczestniczkom warsztatów kreatywnego pisania, które miałam wielką przyjemność poprowadzić właśnie w miniony piątek - 19 września. Dziewczyny, teraz nie pozostaje Wam nic innego jak tylko korzystać z wyobraźni i pisać, pisać i jeszcze raz pisać!

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z warsztatów:

https://plus.google.com/photos/110335197213502660564/albums/6061595174001104081
Kliknij i przejdź do albumu

Powiem jeszcze, że warsztaty były tylko jednym z licznych punktów programu mojej wizyty. Tym, którzy wiedzą, co tam się działo - nie trzeba nic pisać. Pozostałym powiem tylko, że zwiedziłam między innymi fantastyczne Warsztaty Terapii Zajęciowej tworzone w ramach Ośrodka Rehabilitacji Niewidomych. Na bardzo podobnych warsztatach powstały akcesoria / postaci do książeczki "Stworzonko", o której już tu kiedyś pisałam i która niebawem, niebawem ujrzy światło dzienne. Dla przypomnienia, chodzi o bajeczkę, opisywaną na przykład tutaj:

http://matrzeciak.blogspot.com/2014/08/jak-ozywaja-stworzonka.html?showComment=1407401057563#c3314119860161840095
Kliknij i przejdź do wpisu z 5 sierpnia 2014 r.


Ostatnia sprawa na dziś. Będę jeszcze o tym pisać bardziej szczegółowo, ale już teraz napomykam, że jeżeli zamierzacie wybrać się na tegoroczne XVIII Targi Książki w Krakowie, to już teraz zapraszam Was do odwiedzenia mnie tam:). Będę z przyjemnością przyjmować gości w piątek 24 października b.r. o godzinie 12:30. Więcej szczegółów już wkrótce :).


Komentarze

  1. No halo, a to że byłaś u nas i zamęczyła się gromadka dzieci, to już się nie liczy do przedłużonego weekendu? :)
    Buziaki, Becia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha! No pewnie, że się liczy!:) Nie mówiąc już nawet o tym, jak bardzo nasze spotkanie było spontaniczne!:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)