Przejdź do głównej zawartości

Chrzciny!

Już teraz zachęcam Was do przeczytania rozmowy-wywiadu, który ukaże się jutro (w godzinach wieczornych) na "Subiektywnie o książkach". Odpowiadam w nim na wiele bardzo ciekawych pytań - w tym dotyczących najnowszej książki oraz najbliższych planów. Znalazło się w nim nawet miejsce na małe, skrótowe credo Trzeciaka.

Co więcej, pod koniec rozmowy z Wiolą Umecką - administratorką i redaktorką "Subiektywnie o książkach" puszczę w eter informację, którą podaję i tu: otóż na tych, którzy w czasie mojego spotkania autorskiego na Targach Książki w Krakowie rzucą hasło "Subiektywnie o książkach" czekają trzy darmowe egzemplarze "Bliżej Dalej" lub "Inframundo" - do wyboru.
Tym bardziej więc zachęcam Was do odwiedzin: przypominam terminy i miejsca: 24 października (piątek) o godz. 12:30 na stoisku C29 (HALA "WISŁA"). Więcej informacji po kliknięciu w banerek:

http://targi.krakow.pl/pl/strona-glowna/targi/18-targi-ksiazki-w-krakowie/program-towarzyszacy/stoiska-piatek.html

To wszystko jest piękne i istotne, ale jednak nie tak ważne jak inna informacja - otóż dziś świętujemy chrzciny najmłodszego dziecięcia książkowego czyli mojej trzeciej powieści, która doczekała się wreszcie tytułu ostatecznego, a brzmi on: "Dwa życia Kiki Kain". Maszynopis jest już kompletny, powstała nawet dedykacja, więc po zakończeniu Targów Książki siadamy przy okrągłym stole i bierzemy się do roboty - czas uruchomić machinę procesu wydawniczego. O wszystkim będę informowała na bieżąco, a tymczasem więcej ciekawostek na temat "Dwóch żyć Kiki Kain" znajdziecie zawsze tutaj oraz tutaj.

Komentarze

  1. "Dwa życia Kiki Kain" brzmią lepiej, niż Tonieprawda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? Teraz ja również tak myślę:). "Tonieprawda" miało podwójne znaczenie - bardzo silnie związane z treścią książki: "to nieprawda" oraz "tonie prawda" (w książce pojawiają się odwołania do symboliki wody), ale "Dwa życia Kiki Kain" są zgrabniejsze i po prostu lepsze. Myślę, że bardziej podobałyby się Kice:)

      To tylko świadczy o tym, że czasami warto słuchać sugestii innych (co do zmiany tytułu):).

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)