Przejdź do głównej zawartości

Powieść, kultura i Manhattan

Sama nie wiem, od czego zacząć. Chyba najbardziej wskazane byłoby powiedzieć najpierw, że trzy dni temu przyszedł mi do głowy nowy pomysł na książkę! Chyba po raz pierwszy w odmętach mojej wyobraźni pojawiło się coś tak kompletnego - chodzi mi o to, że znam już większość wydarzeń, wiem mniej więcej w jakiej kolejności będą się pojawiały, a także - spodziewam się zakończenia. Spodziewam się, bo przecież bohaterowie mogą mnie zawsze zaskoczyć. Na razie nie powiem nic więcej - wrzucam maleńki zaczątek do fabryki wyobraźni i pozwalam mu się rozwijać.

Druga - nie mniej istotna dla mnie i wspaniała sprawa: naprawdę strasznie się cieszę, że powieść, do wydania której szykujemy się już wielkimi krokami - o roboczym tytule "Tonieprawda" otrzymała Stypendium Kulturalne Miasta Gdańska (ponownie! :). To naprawdę cudowny moment dla autora - to jakby obserwować swoje dziecko, gdy stawia pierwsze kroki i nawet mimo kilku potknięć - idzie wciąż do przodu:).

Pozwalam sobie również wkleić parę fotek ze spotkania, które zapowiadaliśmy to tu, to tam - z Przemkiem Corso - człowiekiem nie tylko o wspaniałej charyzmie, ale również wielkim serduchu - o tym i o innych sprawach rozmawialiśmy w Bibliotece Manhattan. Przemek, dzięki - było super! :)





Komentarze

  1. po zdjęciach widać, że mówił tylko mr Corso, a MA Trzeciak poprawiała stronę estetyczną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko pozory!:) Mikrofony były dwa i to oba włączone ;)

      Usuń
  2. Ale ciekawe, na kogo patrzyła publiczność?:)))
    Bardzo ładne zdjęcia, będzie fajna książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proste - publiczność patrzyła na... książkę! :))

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)