Przejdź do głównej zawartości

Wyniki!

Nasz konkurs "Co jest BLIŻEJ, a co DALEJ? I dlaczego?" dobiegł końca! Oto lista zwycięzców, którzy wygrywają egzemplarze "Bliżej Dalej":

Subiektywnie o książkach:
Anonimowy (j.polski@onet.eu):
BLIŻEJ jest "ja", "mój", "moje"... DALEJ jest "my", "nasze"... Dlaczego? Bo jesteśmy tylko ludźmi, ale w zanadrzu mamy pewną sztuczkę... czasem zmieniamy perspektywę by to co DALEJ znalazło się BLIŻEJ ;)

Uzasadnienie jurorki:
To odpowiedź, która doskonale opisuje ludzki umysł. Otóż, w życiu kierujemy się wrodzonym egoizmem, więc zawsze bliżej siebie jesteśmy my sami. I często również zmieniamy tę perspektywę, ucząc się dostrzegać innych. Gratuluję tak zwięzłej i jednocześnie pełnej ukrytej treści odpowiedzi.
 
Recenzje optymisty:
Edyta Chmura:
 Lubię obserwować ludzi, rozmawiać z nimi albo zwyczajnie i szpiegowsko słuchać czyichś rozmów :) Stąd nasuwa mi się wniosek, że bliżej jest nam do narzekania i złości, a dalej do cieszenia się z tego, co los nam ofiarował. Wciąż dążymy do czegoś, co wydaje się lepsze, czegoś co sprawi, że będziemy w pełni szczęśliwi. Z trudem oceniamy własne położenie, lubując się w pokazywaniu go w jak najgorszym świetle. Sama się na tym łapię czasami, ale walczę z tymi myślami :) Chcę aby radość była jak najbliżej mnie, a to co złe, niech idzie precz daleko!

Uzasadnienie jurora:

Dlaczego akurat ta odpowiedź? Stąd, że z wszystkich odpowiedzi w tej doszukałem się największej prawdy, w dodatku tak bliskiej mojemu sercu. Czy to nie prawda, że ludzie lubią komplikować sobie życie, malując je ciemnymi kolorami? Myślę, że odpowiedź ta jest godna nagrodzenia egzemplarzem wspaniałej powieści :)

 
Esa czyta:
Oblicza Rozy:
"Bliżej jest okno, a dalej horyzont. Jedni cenią sobie swoje cztery ściany, inni wciąż pędzą w celu poznania czegoś nowego. Nie chcę wartościować, co jest lepsze, bo to nie są zawody, tu nie ma miejsc. Czy jest się bliżej czy dalej, trzeba być przede wszystkim w zgodzie ze sobą!"

Dodatkowo zdecydowałam się uhonorować czwartą książką panią Katarzynę Iwańczak za odpowiedź:

"Bliżej, to jest to, co na wyciągnięcie ręki, np. książka do czytania leżąca na półce i pies do głaskania, który się do mnie łasi.
Dalej to to, co jest na razie poza moim zasięgiem, np. atrakcyjna wycieczka zagraniczna lub wymarzony dom nad samym morzem:)"


Miło mi również poinformować, że na wszystkich, którzy wzięli udział w konkursie czekają nagrody - niespodzianki :). Jurorzy z poszczególnych trzech blogów poproszą Was o podanie adresów, na które zostaną wysłane upominki w postaci zakładek do książek:).

Dziękujemy wszystkim za uczestnictwo!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)