Przejdź do głównej zawartości

Łódka płynie

Każdy kto kiedykolwiek studiował jakiś kierunek związany z anatomią kojarzy ten oto wierszyk:

"Łódka płynie, księżyc świeci, trójgraniasty groszek leci.
Na trapezie, trapeziku wisi główka na haczyku."

Jest to oczywiście bardzo stara rymowanka, która ułatwia zapamiętywanie kolejnych kości wchodzących w skład nadgarstka (łódeczkowata, księżycowata, trójgraniasta i tak dalej). Mnie osobiście wierszyk ten kojarzy się bardzo ambiwalentnie - z jednej strony ze "starymi, dobrymi" czasami studiów - pełnymi wielu wspaniałych chwil i urokliwych problemów każdego studenta (od problemów sercowych, przez bytowo-ekonomiczne, aż po egzystencjalne i alkoholowo-upojne :). Z drugiej strony - przypomina mi lata ciężkiej pracy, wyziewy prosektorium i zapach wielostronicowych skryptów, atlasów i niekończące się epizody "kserownicze" w instytucji xero zwanej Żółtą Budką.

Tak jest i teraz. Spoglądam za siebie i przed siebie - widzę mnóstwo ciężkiej pracy, problemy takie i inne, wyziewy stąd i stamtąd. Ale widzę też magię. Magię, która dzieje się tu i teraz.

"Łódka płynie, księżyc świeci, trójgraniasty groszek leci."

Komentarze

  1. Namiastka kultury przemycona studentom medycyny.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie . Każdy sposób jest dobry ;).

      Usuń
  2. O matko, toż to makabra jakaś jest! Brrr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale ta "główka na haczyku" to kości główkowata i haczykowata:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)