Przejdź do głównej zawartości

Dobre miejsca, dobrzy ludzie

Bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom wczorajszego spotkania autorskiego. Naprawdę nie spodziewałam się, że aż tak się rozgadamy, że będzie tak miła atmosfera. Spotkać się z innymi miłośnikami literatury to prawdziwa przyjemność, ale znaleźć z nimi tak wiele ciekawych, wspólnych tematów do rozmowy - to prawdziwa radość. A rozmowy dotyczyły przecież zarówno tego, co siedzi w środku nas, jak i tego, co rozciąga się za górami i lasami. Tak Balzaca, dzisiejszego smaku literackiego oraz "choroby czytelniczej", jak i gotowania obiadu, zapachu deszczu, czy sensu tworzenia.

Jest coś takiego, że wspaniałe miejsca generują cudowną atmosferę. Jeżeli znajdziecie kiedyś takie właśnie miejsce, zawsze czujecie się w nim jak w domu, choćbyście tam spędzili ledwie kilka chwil. Przestępujecie jego próg i wiecie, że w tym miejscu za szafkami, w kątach i pod stołem kryje się prawdziwa magia. Jeśli znacie takie miejsce / miejsca, bywajcie w nich jak najczęściej. Jeśli nie - idźcie koniecznie do biblioteki na Niedźwiedniku, bo tam naprawdę po kątach śpią duszki książek i szepczą serca czytelników.

Poniżej kilka zdjęć ze spotkania. Wszystkie pochodzą ze strony Biblioteki. Autorka podpisana na fotografiach.







Komentarze

  1. Szalenie żałuję, że nie mogłem uczestniczyć :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)