Przejdź do głównej zawartości

Niewiele trzeba?

Niesamowite, jak wiele prawdy życiowej kryje się w baśniach. Z drugiej strony - co w tym dziwnego...? Toć baśnie po to zostały powołane - aby nieść przesłanie życiowe i uczyć o tym, czego może na co dzień nie widać.

Myślę teraz konkretnie o baśni dotyczącej królewny, która była wiecznie niezadowolona - do czasu aż sprytny szewczyk założył jej za ciasne buty (a potem zdjął). Już kiedyś o tej historii pisałam, ponieważ naprawdę ją lubię i uważam, że niesie ona wiele treści. Każdy z nas jest troszkę taką królewną, która na co dzień nie docenia, że buciki jej nie cisną, zdrówko w miarę dopisuje, ma dwie rączki do pracy, a nawet wodę bieżącą w kranie.

Dopiero, gdy coś uwiera - wtedy człowiek zdaje sobie sprawę z tego, jak w istocie niewiele mu potrzeba i zarazem - jak wiele można stracić tracąc ledwie drobnostkę. Ta nasza tęsknota za "tym, co dalej", "tym, co więcej" jest po części kwintesencją człowieczeństwa, ale wydaje mi się, że czasem warto się nad nią zastanowić.

To taka moja mała refleksja znad naprawionego wodociągu. Naprawionego, to znaczy takiego, w którym jest woda. To znaczy: można zrobić sobie herbatę / kawę, jedzenie, umyć ręce, a nawet się wykąpać, spuścić wodę i przetrzeć plamę. Ano niewiele trzeba, by mieć wiele :). 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)