Przejdź do głównej zawartości

Podróże książki

Mój wydawca informuje, że trwa właśnie book tour związany z "Dwudziestoma siedmioma snami". Przyznam bez bicia, że nie jestem jakimś wielkim fanem tych sformułowań typu book haul, unboxing, book tour i innych podobnych, choć oczywiście mam świadomość, że są one częścią języka blogowego i być może częścią języka recenzentów. Nie będę się zatem już dłużej czepiać i wymądrzać, a zamiast tego podlinkuję* do tego przyjemnego wydarzenia.

Dla dinozaurów takich jak ja - informuję na czym polega taki book tour. Otóż osoby chętne zapisują się do zabawy, a następnie przekazują sobie po kolei egzemplarz książki do przeczytania. W tym wypadku książką tą jest "Dwadzieścia siedem snów". Po przeczytaniu powieści osoba, która właśnie ją ukończyła przesyła egzemplarz do następnego czytelnika zapisanego do zabawy. I tak dalej.

Zapisy wciąż trwają, a chętni do zabawy mogą dołączyć klikając w zdjęcie:

http://ksiazkowe-wyznania.blogspot.com/2016/12/dwadziescia-siedem-snow-zapisy-book-tour.html
Smak literatury i smak jabłek z własnego sadu! Mniam!

_______________________________________________________
* A "podlinkuję" to niby nie jest nowomowa? ;)

Komentarze

  1. podlinkuję to jeszcze da się zaakceptować, ale ostatnio wszechogarniające "człowieki" to jo jest dopiero nowomoda. I to już się wkradło do języka potocznego bo jest przyzwolenie i juz zdarza mi się to usłyszeć... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Człowieki" chyba pojawiają się w kontekście zwierząt :). To znaczy - wtedy gdy kot czy pies "wypowiadają się" o ludziach. Chyba. ;)

      Usuń
    2. Dziewczyny, "człowieki" są z jakiegoś serialu animowanego chyba, to cytat jest, jak "piękne okoliczności przyrody", o ile się nie mylę :))) Ja tam bardzo lubię różne "nowomowy", byle wiedzieć, jak używać ;)
      PS Przepraszam, że się wtrąciłam, niepytana. Uśmiecham się do Was :)))

      Usuń
    3. No to ja Cię po fakcie pytam. Żebyś była pytana :)

      Usuń
  2. Dobry pomysł - to podróżowanie książki nadaje jej szczególnego uroku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni wręcz zachęcają się nawzajem, by zaznaczać ulubione fragmenty, ciekawe cytaty itp., więc robi się jeszcze ciekawiej :)

      Usuń
  3. Pierwszy raz spotykam się z podróżoweniem książki, no ja swoich książek nie oddaję. I niestety, książki, które pożyczałam innym, zostałam tego skutecznie oduczona, wracały do mnie w opłakanym stanie. Niktórzy nawet u żywali książek, jako podkładek pod talerz, odciśnięte tłuste kręgi... więc nie ufam, tak mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgo, co ciekawe ta książka do nikogo nie należy. Wysyła wydawca, a potem podróżuje od osoby do osoby (swoją drogą... ciekawe do kogo trafia ostatecznie, bo nie wiem). A co do traktowania książek... ups - ja uwielbiam gdy moje książki są poniszczone :). Oczywiście nie celowo - tak po prostu, aby zniszczyć, ale na przykład noszą ślady kręgów po kawie, czyli to, co Tobie by się raczej nie spodobało ;). I to, co ciekawe - lubię to w dwóch kontekstach. Po pierwsze - jak wypożyczę książkę z biblioteki to lubię się przyglądać śladom po poprzednich czytelnikach. A po drugie, lubię gdy książka mojego autorstwa wygląda jak psu z gardła wyciągnięta, bo wtedy łudzę się, że ktoś ją tak sfatygował podczas wielokrotnego czytania :).

      Usuń
    2. Czym innym jest naturalne zużywanie książki w trakcie czytania, czym innym niszczenie jej. Poza tym dochodzą inne kwestie, szacunek do śmierci itd. każdym wyciętym drzewem niszczymy Ziemię. Wiesz, że Polska przestała nasadzić drzewa? Wycinamy nie dając nic w zamian. U mnie dochodzą kwestie światopoglądowe i świadomość tego co ludzie odwalają ziemi. Wiec jak lubisz tluste okładki i plamy po zupie gulaszowej to cóż - jest pomiędzynami nami przepaść.

      Usuń
    3. Fakt, lubię. To prawda, że wycinając drzewa niszczymy Ziemię. Ale po pierwsze - pożyczając książkę sprawiasz, że do jednego egzemplarza ma dostęp większa liczba czytelników. A zatem osoby, które chcą książkę przeczytać nie muszą kupować kolejnych egzemplarzy i sumaryczne "zużycie" drzewa jest znacznie mniejsze niż gdyby każdy kupował swój egzemplarz i nikomu nie pożyczał. Na takiej samej zasadzie działają biblioteki. Godzisz się z tym, że książka się bardziej zniszczy po tym, jak przeczyta ją wiele osób, ale jednak zużytkujesz znacznie mniej papieru, niż gdyby każda z tych osób bardzo dbała o swój egzemplarz, ale nikomu go nie pożyczała.

      Po drugie - mnie też zależy na drzewach, ale jednocześnie bardzo lubię papierowe książki. Domyślam się, że Ty też. Bo jeśli nie - dlaczego nie kupujesz samych ebooków?

      Po trzecie - zawsze umawiam się z wydawcą, by książka była wydana na papierze makulaturowym lub takim, który ma możliwie największy udział papieru makulaturowego. Jak to się ma do wycinania drzew? Czy naprawdę akcja podróżującej książki, na której pojawią się odciski od czyjegoś kubka kawy na makulaturowym papierze zniszczy Puszczę Białowieską? Czy Ty sprawdzałaś skład papieru, na którym wydawane są Twoje wiersze?

      Po czwarte - każdy ślad użytkowania opowiada jakąś historię. Czasami dopiero z perspektywy czasu jesteśmy w stanie ocenić - jak bardzo jest ona cenna. Gdybym miała możliwość posiadania książki, która kiedyś należała do Orwella, a na której znajduje się odcisk po jego kubku od kawy, byłoby to dla mnie znacznie ciekawsze niż posiadanie jego książki, która jest nietknięta i wygląda tak samo jak w dniu zakupu.

      Usuń
    4. Nie porozumiemy się w kwestii szacunku, zupełnie inaczej widzimy pewne zachowania. W swojej retoryce uciekasz od istoty i skupiasz się na pierdołach. Oooo i nawet przepaści nie ma, nic już nie ma. Pa

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)