Przejdź do głównej zawartości

Wiedza i potęga

Wiedza i dostęp do niej wydaje nam się dziś czymś naturalnym, czymś co nam się w oczywisty sposób należy. Powiem więcej - czasami mamy dość tej wiedzy, bo nie chce nam się jej przyswajać (noc przed egzaminem na studiach, szkolenie w pracy, wkuwanie słówek z języka obcego).

Tymczasem wiedza to smakołyk i danie główne na raz. Jeśli umiesz czytać to znaczy, że w ważnej dla Ciebie sprawie możesz poprosić o opinię Dalajlamę, Chrystusa, Jane Austen albo Ernesta Hemingwaya. Możesz wejść w dialog z tymi, którzy żyli wieki temu i żyją nadal. Czasami możesz nawet liznąć nieco wiedzy z przyszłości (patrz: wizjonerzy tacy jak Lem, którzy wiele lat temu opisywali trafnie to, co spotyka nas dziś).

Skryba - czas powstania szacuje się na  2420–2389 r. p.n.e - zdjęcie pochodzi ze zbiorów The Met Museum (czy wiecie, że oni udostępnili na swojej stronie zdjęcia tysięcy dzieł sztuki - wszystkie znajdują się w domenie publicznej, co oznacza, że można ich dowolnie używać - legalnie i za darmo :)

Mam wrażenie, że nie doceniamy na co dzień, z jak wielką potęgą możemy obcować siedząc pod kocem, pijąc gorącą herbatę i po prostu... czytając :).

Komentarze

  1. ale jeszcze bywają te... wyrzuty- niektórzy czytanie uważają za stratę czasu...
    trzeba COŚ zrobić przecież... (!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie zrozumiem kogoś, kto twierdzi, że czytanie to strata czasu. Zastanawia mnie to, co taka osoba uważa za czas dobrze wykorzystany...

      Usuń
  2. Masz świętą rację! Nasi przodkowie daliby się pokroić za takie możliwości. Tymczasem my, "obdarowani" nie napawamy się tym łatwym obcowaniem;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet czas, w jakim informacja pokonywała dystanse jest dziś trudny do wyobrażenia. Pamiętam jak czytałam książkę o Heweliuszu i o tym, jak całymi miesiącami czekał, aż dotrą do niego zamówione publikacje z "najnowszymi" odkryciami :) Dziś informacja jest stara następnego dnia.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)