Przejdź do głównej zawartości

Kierat wyobraźni

Po raz pierwszy od bardzo wielu lat nie pracuję nad książką fabularną. Chodzi mi o to, że nie piszę teraz niczego fikcyjnego - żadnej powieści. To znaczy... mam jakieś tam swoje szkice i notatki na temat kolejnej książki, a także mam bardzo konkretny pomysł na nią. Ale ponieważ doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny musiałam pisanie fabularne na razie odłożyć na bok, bo zajmuję się teraz innym projektem. Książką popularnonaukową.

Dziwne uczucie. Nie macie pojęcia o ile psychicznie i emocjonalnie łatwiejsze jest pisanie oparte na faktach :))). Jeśli weźmie się pod uwagę poświęcony czas oraz nakłady pracy to prawdopodobnie książka popularnonaukowa jest "trudniejsza" do napisania, bo wymaga ogromnej skrupulatności. Ale okazuje się, że odpoczywają przy tym emocje i w ogóle psychika :).

Taplam się teraz w tym temacie i jest mi z tym bardzo dobrze. Naprawdę miło jest czasem zrobić sobie małą odmianę w codziennym kieracie :).

 

Komentarze

  1. Piszesz na tej maszynie? Nie do wiary;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli już, to notuję ale nie przy tej książce popularnonaukowej :)

      Usuń
  2. a poszukiwania zródeł też są ciekawe, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli faktycznie tematyka pasuje to pisanie jest samą przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Święto Igieł

Sezon na zamiatanie igieł po choince uważam za otwarty. Zamiatanie Igieł to największe (a w zasadzie najdłuższe) święto w polskim kalendarzu wszelkich okoliczności. Rozpoczyna się tradycyjnie po 6 stycznia, a kończy się wraz z nastaniem kolejnych Świąt Bożego Narodzenia. Do tego czasu Polacy odnajdują igły w swoich skarpetach, posiłkach, w pościeli... słowem - wszędzie. Igły pozwalają im utrzymać przez cały rok świąteczną atmosferę. Nawet jeśli sądzisz, że już ich nie ma, pojawiają się gdzieś w zakamarkach. Nawet gdy nadchodzi Wielkanoc i myślami krążysz raczej wokół jajek, niż wokół igieł, one wyskakują gdzieś zza kanapy i radośnie kłują cię w palce :).
Skoro już uderzam w taki nastrojowy ton... Byłam dziś na cmentarzysku choinek i zrobiło mi się przykro. Gdy mieliśmy kominek, paliliśmy nimi wieczorkiem i czuliśmy jeszcze zapach iglaka, składając mu hołd oraz ciesząc się z jego całopalnego pożegnania. Teraz kominka brak i iglak poszedł do mogiły zbiorowej.
I w ogóle tak jakoś melanchol…

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)